Rzadko o tym mówię, ale naprawdę jestem biblioterapeutą! Gdyby ktokolwiek chciał promować to słowo - co zagwarantowałoby mi chleb i sandały, no i tym samym widok klientów nie krzywiących się z odrazą na dźwięk tego "straaaaszzzzzliwego" słowa, które nic im nie mówi, ale za to kojarzy się z biblią lub lekturami szkolnymi... to ech! Robiłabym może nawet tylko.
Read more